Publicité
Publicité
Publicité
Wskazałam na pokój, na kwiaty, na czekających kelnerów.
„…moje aktywa pozostają _moimi_ aktywami.”
Patrzyłam na mojego ojca, Arthura Sterlinga, który teraz stał, otoczony przez dwóch potężnych strażników oraz pana Hendersona, prawnika. Mój ojciec skinął raz głową.
„A Brandon,” powiedziałam, zadając kończący cios. „Prezent ślubny, który mój ojciec przygotował dla ciebie? Akt własności penthouse’u na Manhattanie? Umowa na stanowisko Wiceprezesa w Sterling Corp?”
Oczy Brandona zabłysły na chwilę iskrą nadziei—chciwość nadal była żywa, nawet w jego panice.
„Mój prawnik anulował je pięć minut temu,” powiedziałam. „Nie istnieją.”
Brandon opadł na dół, fizycznie kurcząc się.
Gdy przechodziłam obok pierwszego rzędu, Pani Patricia próbowała na mnie wskoczyć, krzycząc: „Ty niewdzięczna dziwko! Zrujnowałaś nas!”
Lecz zespół ochrony mojego ojca wkroczył, tworząc mur czarnych garniturów między mną a rodziną Millerów.
Wyszłam z podwójnych drzwi Plazy na 5. aleję. Chłodne powietrze uderzyło w moją twarz. Wzięłam głęboki oddech.
Chcieli mnie zamienić w służącą, ponieważ myśleli, że jestem naiwna. Zapomnieli, że zostałam wychowana przez wilka, aby prowadzić stado, nie aby je śledzić.
Zatrzymałam taksówkę. Nie potrzebowałam limuzyny.