„Nie musi tak być”.
„Dlaczego mi nie powiedziałeś?” wyszeptała.
„Bo chciałam partnera” – powiedziałam. „Nie kogoś, kto traktowałby mnie jak atut”.
Pospieszył się. „Możemy to naprawić. Nie miałem takiego zamiaru”.
„Tak” – odpowiedziałem. „A ty próbowałeś mnie zmusić do nielegalnego wyjazdu. To ma znaczenie”.
"Nie możesz mnie eksmitować!"
„Nie zrobię tego” – powiedziałem spokojnie. „Sędzia zdecyduje”.
W tle dobiegł go stanowczy głos, który kazał mu się cofnąć.
„Zabierają mi laptopa” – mruknął. „Mówią, że są jakieś nieścisłości finansowe”.
„Czy kiedykolwiek wpisałeś nazwę domu do swojej firmy?” – zapytałem.
Zapanowało wahanie.
Naomi pochyliła się w stronę telefonu. „Panie Walker, został pan powiadomiony. Proszę zastosować się do tymczasowego nakazu”.
Jej głos się załamał. „Proszę. Po prostu przestań”.
„Nie możesz nazywać mnie bezużyteczną” – powiedziałam spokojnie – „a potem wpadać w panikę, gdy uświadomisz sobie, że to ja miałam wszystko pod kontrolą”.
"Nie wiedziałem".
„Nie pytałeś.”
Po długiej pauzie zapytał cicho: „Czy to zostanie podane do publicznej wiadomości?”
„Nie” – powiedziałem. „Ale to się rozwiąże”.
Rozłączyłem się i spojrzałem na panoramę miasta.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułem się stabilnie.
Ciąg dalszy na następnej stronie