Dyskretnie zatrudniłem też prywatnego detektywa. Chciałem dokładnie wiedzieć, co Jeffrey i Melanie robią, kiedy nie ma ich w domu, z kim rozmawiają i dokąd jadą. Detektyw, były policjant o imieniu Mitch, był sprawny i dyskretny. Dwa tygodnie później Mitch przyniósł mi raport, który potwierdził moje najgorsze podejrzenia i ujawnił rzeczy, których nawet sobie nie wyobrażałem.
Mitch spotkał mnie w kawiarni daleko od mojego sąsiedztwa, daleko od szansy na spotkanie z Jeffreyem czy Melanie. Niósł grubą teczkę i miał minę, która mieszała profesjonalizm z litością. To już podpowiadało mi, że wieści nie będą dobre.
Raport zaczynał się od podstawowych informacji: rutyny Jeffreya i Melanie, miejsc, które odwiedzali, i ludzi, których spotykali. Szybko jednak okazało się, że działo się o wiele więcej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
Zobacz ciąg dalszy na następnej stronie